Wisła z Krakowa to Lechii druga połowa!!

2008-12-12 22:46:49

Wisła – Lechia
Na ten mecz wszyscy oczekiwaliśmy z niecierpliwością, ktoś policzył, że ostatni raz graliśmy ze sobą ok 13 lat temu więc tym większy smaczek. Mecz miał się odbyć 15 listopada, ale generalnie dało się odczuć morską bryzę już 3 dni wcześniej:)
Gościna zaczyna się od krótkiego zwiedzania Krakowa, później padają pierwsze browary i... pindole:D W tym miejscu przyznaję, że przegraliśmy z kretesem i czoło od pindoli boli mnie do dzisiaj, wystarczy dodać, że dopiero mnie na jedynej kobiecie w towarzystwie udało mi się otworzyć nasze konto pindoli przy stanie... 7:0 (wstyd).
Co do samego melanżu to za dużo nie napiszę, wiecie sporo rzeczy wyleciało z głowy po odparowaniu alko, a dwa, że nie mogłem nic pisać przez jakiś czas. Pamiętam, że było zajebiście i dla takich chwil warto żyć... nie pytajcie tylko jakich. Pamiętam jakieś laski w samochodzie w nocy na pasterniku, awantura o klapkę do telefonu, dużo alkoholu, rozśpiewaną restauracje U Wiślaków i przeróbki piosenek za które byśmy dostali pewnie kary liczone w dziesiątkach tysięcy:) sektorówke nad stołami, nie zabrakło starej gwardii Lechii.
Co do samego meczu to zakończył się wynikiem 3:0 dla Wisły co zostało skomentowane z trybun „Troszkę za dużo, Wisełko troszkę za dużo”:) już na wiele godzin przed meczem dało się wyczuć klimat meczu przyjaźni, a kibiców w barwach ŚWL można było spotkać nawet pod Wawelem.
Przed meczem udało się skołować jeszcze jakieś dodatkowe wejściówki (chyba 200) dla gości z Gdańska które się rozeszły w okamgnieniu, alkohol się leje strumieniami, co chwile gdzieś są odpalane race... bajka po prostu.
Dobra rozmarzyłem się, wróćmy na trybuny. Nadkomplet co chyba nikogo nie dziwi, doping prowadzili tego dnia gniazdowi zarówno z Lechii jak i nasi, a przed meczem nawet pewna smukła dziewica z Woli;) swoja drogą była chyba nawet wyznaczona nagroda w postaci browara za ściągnięcie jej z tego gniazda:D Doping jest prowadzony na zmianę, Wisła/Lechia , zostają odśpiewane obydwa hymny. Na rozpoczęcie meczu prezentowana jest oprawa na dwie trybuny przedstawiająca na sektorze D Wiślaka na tle starego miasta, a na E Lechiste na tle gdańskiej starówki, całość uzupełniał transparent również na dwie trybuny PĘDZIMY BY SZYBKO PAŚĆ SOBIE W RAMIONA – KTO NIE WIE CO TO PRZYJAŹŃ DZIŚ SIĘ PRZEKONA. Wyszła moim zdaniem kapitalnie. Później mimo ogólnego upojenia alkoholowego pewnie 99% trybun doping głośny i równy przez cały mecz, a nawet długo po jego zakończeniu, były nawet jakieś pojedyncze spontanicznie odpalone race:) Nasza PiZowa grupka oczywiście na trybunach musiała pokręcić beke i nie obyło się bez przyśpiewek o pindolu i wzajemnym pindolowaniu się (PS. S. w wolnym transferze zostaje oddany do Śląska za lizaka chupa chups bo wyłapywał za dużo pindoli).
Po zakończonym spotkaniu piłkarze podchodzą pod sektor intonując z kibicami WISŁA Z KRAKOWA TO LECHII DRUGA POŁOWA. Większość osób jeszcze przez długi czas pozostała na trybunach wspólnie śpiewając i bawiąc się i nastąpiła sytuacja która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, otóż któryś z braci z Wolnego Miasta Gdańska krzyknął „Lechia oddawać koszulki za gościnę” i po kolei wszyscy jak jeden mąż zaczęli ściągać swoje barwy wręczając osobie obok lub rzucając w ciemno w kibiców Wisły, co poniektórzy Wiślacy nawet zrewanżowali się tym samym:)
Później udajemy się wszyscy na piwkowanie i jakiś ciepły posiłek do namiotów które były rozstawione za stadionem (w tym miejscu chciałbym złożyć gratulacje SKWK i osobom które pomogły zorganizować to wszystko) piwa nie brakło, jedzenia też chyba nie, nie zapomniano również o urodzinach co poniektórych ważnych postaci z Gdańskiej Lechii, był tort, race pod namiotem hehe, szczekaczka, później gdzieś nawet jacyś piłkarze się pojawili. Śpiewy chlanie itd. itp. a dla porównania tydzień później sąsiadka zza błoń przyjmowała swoją zgodę... była kiełbasa i herbata dla każdego:D

Dla nas pijaństwo trwało +- 3 i chyba długo jeszcze będziemy wspominali przy wspólnym piwku tamte piękne dni:)

Aha i gościnnie była obecna bodajże 45 osobowa grupka dobrze prezentujących się kibiców Polonii Przemyśl.

Nawet piękna Kościerzyna...:)

 


JAK WYGRAMY TO SIĘ SCHLAMY
JAK PRZEGRAMY TEŻ SIĘ SCHLAMY
JAK ZREMISUJEMY TO SIĘ NAJEBIEMY

skomentuj (4)
Strona główna