JŻS WISEŁKA

2008-10-11 00:07:38

Dawno nie pisałem, mało jeździłem, no ale derby pasuje zapisać na kartach historii.
Puchar ekstraklasy traktowany przez wszystkich z dużym przymrużeniem oka i przez większość ekip po prostu odpuszczany tym razem nastąpiło małe odstępstwo od tej reguły (przynajmniej z naszej strony). Stadion wypełniony całkiem nieźle, różne źródła podają liczby ok 10 000 i myślę, że pięciocyfrówka na pewno była. Niestety zawiodły dziewice orleańskie z drugiej strony błoń zjawiając się w zaledwie 390 głów, więc nie wykorzystali nawet całej puli biletów, no ale wiadomo, daleki wyjazd, pora kiepska bo po 20 i w ogóle bandytka nie zadaje się z ultraską.
Ok godzinę przed meczem wiślackie barwy zalały okolice Reymonta i miasteczko studenckie, takiego wysypu barw nie widziałem już dawno. Znalazła się również grupka małolatów bez napletków która próbowała coś upolować ale po szybkich pół strzałach palili wrotki.

Na meczu doping dobry, a jak na masakryczna wręcz liczbę pikników, pokemonów i debiutantów to nawet b. dobry. Po hymnie Wisły oczywiście odśpiewaliśmy hymn Polski jako, że mecz międzynarodowy. Izraelici w trakcie mazurka Dąbrowskiego coś tam sobie krzyczeli ale nie przebili się przez nasze decybele.
Mecz zarówno piłkarsko jak i kibicowsko zdecydowanie dla nas. Duża różnorodność dopingu, pojawiały się do tego spontanicznie wymyślane przyśpiewki, np. NIE WIDAĆ, NIE SŁYCHAĆ, CRACOVIA!! co nie do końca było spowodowane mgłą;) Dostało się trochę bramkarzowi pasów, dowiedział się, że śmierdzi itp.
Odnośnie dopingu to in minus u nas można zaznaczyć moment kiedy poleciał okrzyk z sektora odnośnie metala i wydarzeń na Oświecenia, a niewiele osób to podłapało...
Po bramce na 1:0 jak poleciało ZAWSZE NAD WAMI to już byłem szczęśliwi, ale piłkarzom było mało i mecz skończył się wynikiem 2:0, cóż więcej pisać? W Świętej Wojnie bez zmian – WISŁA PANY!!!

O takim dopingu żydzi moga tylko pomarzyć

Odnośnie wydarzeń w kiblu gości

skomentuj (5)
Strona główna