Hutnik-Unia
2008-12-12 20:48:01
Na wstępie zaznaczam, że notki nie było bo miałem bloga zablokowanego z różnych powodów... biorę się za nadrabianie:)
Długo wyczekiwany mecz przez obydwie ekipy, żeby nie powiedzieć przez obietrzy, a nawet sześć.
Mecz zaplanowany na godziny przedpołudniowe więc było trzeba rano ruszyć dupe i zebrać się z łóżka, walnąć jogurt „popiątkowy” i zasuwać na R22. Całkiem szczęśliwie udaje mi się zdążyć na zbiórkę, pakujemy się wszyscy do podstawionych autobusów. Przejazd spokojny, pod stadionem meldujemy się sporo przed meczem, wejście bezproblemowe.
Gdy większość grupy znajduje się już na sektorze Hutnik przypuszcza pierwszy szturm od tyłu, starcie z psiarnią, z naszej strony wiadome przyśpiewki. Kiedy gumiory wracają na sektor zaczyna się lekka napinka i wymiana uprzejmości, chwile później dojeżdża spora grupa hoolies Jastrzębia i HKS z GKSem przypuszczają drugi atak tym razem po koronie stadionu, my próbujemy ponownie sforsować ogrodzenie, ale widać, ze hutasy dobrze zapieprzały podczas budowy i nie ma szans na wyjście, leci kilka kamieni w obydwie strony, jakaś butelka i sytuacja się uspokaja. Dojeżdża do nas grubsza ekipa, później jeszcze Unia ze zgodami, zaczyna się mecz. O tyle o ile przed meczem doping był dobry i każdy się darł, o tyle gdy zebraliśmy się do kupy to decybele zdecydowanie opadły. Następuje jakiś mało zorganizowany atak gumiorów na bramę z tyłu stadionu, my atakujemy psiarnia która najpierw wyłapuje buty, a później nas otacza i zło się kończy.
Hutnik nieźle ultrasuje, chyba cały rok zbierali na ten mecz, najpierw oprawa z błędem OSTATNI BASTION HONORU W KRAKOWIE – KAŻDY Z NAS PIĘŚĆIĄ ODPOIWE na co my reagujemy beką, Hutnik łapie się za nożyczki i po kilkunastu minutach mamy ODPOWIE. Sporo piro, później druga oprawa IV LIGA KARĄ? POZORY MYLĄ, MY ROBIMY SWOJE I ŻYJEMY CHWILĄ z flagowiskiem i odrobiną pirotechniki. Jak na poziom ligi i możliwości HKSu to całkiem dobrze. Unia prezentuje 3 sektrówki przedstawiające herb Tarnowa, Unii, kartony z orzełkami ale szczerze mówiąc nie miałem czasu jeszcze zorientować się o co chodziło:D
Gwoli ścisłości przed meczem 3 gumiorów wyłapuje kosy... ot tradycja krakowska. Odmawiają składania zeznań. Po meczu udajemy się dobrą bandą na tramwaj z głupa odbijając od podstawionych autobusów. Zjeżdżają się psy, zakazuja tramwajarzom zatrzymywać się na przystanku, każdego spisują, filmują i strasznie wkur... Po wszystkim pakujemy się w kilka osób do autobusu pozwiedzać piękne nowohuckie osiedla, drzwi w autobusach oczywiście obstawione. Na jednym osiedlu ma miejsce ciekawa sytuacja – jakiś typ biegnie na autobus, dobiega do drzwi i nagle nawrotka, patrzymy przez okno, a typ miał smyczkę Hutnika... wyczuł sprawę, a my nie zdążyliśmy go złapać.
Przed meczem miał miejsce jeszcze wjazd pod kasy gumiorów, ale to było chyba wystarczająco rozgłośnione:)
Pozdrowienia dla tych co byli.
Mam nadzieje, że nie za dużo zdjęć, ale jest co wspominać:)
skomentuj (2)