Hetman Wielki Koronny - Wielka Wisła 0:3

2009-09-24 14:03:25

Losowanie PP było w tym roku wyjątkowo korzystne dla Wisły, zarówno pod względem piłkarskim jak i stricte kibicowskim. Zamojszczyzna i okolice jest wyjątkowo rzadko odwiedzana przez nas i jakoś nie mamy szczęścia zwiedzać tych rejonów Polski. Smaczku dodawał fakt, że Hetman w kibicowskiej Polsce jednak istnieje i mimo braku sukcesów piłkarskich coś starają się pokazywać.
Nasz wyjazd rozpoczynamy już przed 8 wyruszając z Zabierzowa przy okazji zwiedzając sąsiednią wioskę:) Zbiórka w okolicach Reymonta 22, nie ma jeszcze godziny 9, a na wspólne śniadanko dosiada się już reprezentacja Bronowic. Po szybkich 2 piwkach udajemy się na miejsce zbiórki. Oczywiście nikogo już nie zastaliśmy bo wszystkie busy i samochody już wyjechały pozostawiając naszą skromną 14 osobową grupkę. Wyruszamy z Krakowa na spokojnie bez wahadła zwiedzając przy okazji co jakiś czas stacje i karczmy. W okolicach Niska wyprzedzamy nasze busy i kawałek dalej robimy na nich zasadzkę w lesie ale nie zatrzymują się (dobrze, że psiarnia się nie zatrzymała). Zwiedzamy chwilkę mieścinę oznajmiając miejscowym kto jedzie. Dalsza trasa to słynny Pacanów i kozackie kozy, Szczebrzeszyn o którym wymyślamy serię piosenek, później miasto rowerów gdzie troszeczkę się napinamy z samochodu i generalnie kręcimy bekę całą drogę. Dojeżdżamy do Zamościa już z całą ekipą w obstawie psów którym i tak się zrywamy. Pokazują nam, że na stadion w lewo my jednak postanowiliśmy odbić w stronę starówki. Robimy sobie fotki w barwach pod ratuszem, troszeczkę zwiedzamy okolicę. Widać, że Hetman nas nie lubi i nawet na ulicach wszyscy mówią o meczu, nożownikach i że trzeba dojechać Wisłę. Plączemy się tu i tam ale generalnie nic ciekawego się nie dzieje i w drugiej połowie wchodzimy na stadion. Miny niektórych kibiców Hetmana których spotkaliśmy chwilę wcześniej bezcenne... Pewnie żałowali, że nie wykorzystali przewagi liczebnej, ale z drugiej strony psiarni wszędzie było tyle, że przypał gwarantowany. Na meczu nudy, na początku podobno Hetman podszedł się poprężyć w 20 osób pod nasz sektor i ultrasował. Z naszej strony doping marny i spontaniczny bez jakiejkolwiek organizacji. Łatwe zwycięstwo, po meczu Hetman się znowu napina, my szarpiemy bramą i niechcący o mało nie wyłamaliśmy jej, mimo że wszystko było raczej dla beki bo startu do nas nie mieli żadnego. Po chwili wpadają białe kaski i delikatnie przeganiają Hetmana.
Powrót spokojny. Pozdrowienia dla ekipy samochodowej z którą jechałem:)

skomentuj (1)
Strona główna